NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Efekt Lojki

Zamach w Sarajewie. Koniec epoki, początek Wielkiej Wojny...
Zamach w Sarajewie. Koniec epoki, początek Wielkiej Wojny...
O Czechu, którego manewr rozpoczął I wojnę...

(…) leżał na łóżku i tylko patrzył, jak goście nalewają sobie piwo i piją jego zdrowie, lecz szykował się już do piachu (…). Zmarł za trzy dni. Brno jego śmierć pominęło, a gdyby nie było obaw o dziedzictwo, nikt oprócz sąsiadów i najwytrwalszych gości by się nie zorientował. Została wezwana policja, by jego rzeczy zabezpieczyła, tak odkryto gromadkę biżuterii, zdobionej różnymi koronkami i w ten sposób rozwinął się przed oczami niezorientowanych fantastyczny obraz przeszłości Leopolda Lojki...



Tak brzmiał tekst nekrologu, który 28 lipca 1926 roku opublikował w Lidových novinách brneński dziennikarz Rudolf Těsnohlídek. Leopold Lojka, właściciel piwiarni w Brnie, uważany za karczmarza energicznego, ale często wpadającego w długi i robiącego awantury po pijaku, umierał z przeświadczeniem, że mógł świat uchronić przed wybuchem Wielkiej Wojny.

Trzepot skrzydeł motyla...

Lojka urodził się w rodzinie woźnicy i od małego wiedział jak należy się nimi zajmować. W 1909, w czasie odbywania służby wojskowej jako kawalerzysta, uczestniczył w cesarskich manewrach. W nocy reflektory wojskowe spłoszyły konie pułku. Lojka z narażeniem własnego zdrowia i życia konie zatrzymał i uspokoił, czym zyskał sobie sympatię hrabiego Harracha.
Ten przyjął go do służby, wysłał na kurs do Wiednia, by obiecujący kawalerzysta stał się profesjonalnym kierowcą. Tak też się stało – stał się wyłącznym kierowcą automobilu Gräf und Stift Double Phaeton, którym hrabia Harrach zwykł jeździć na całkiem długich dystansach.

W 1914 roku hrabia Harrach otrzymał rozkaz wyjazdu do Sarajewa. W kończących się właśnie manewrach wojskowych miał uczestniczyć następca tronu – arcyksiążę Franciszek Ferdynand wraz z małżonką Zofią. Harrach ze swoim kierowcą Lojką mieli być do jego dyspozycji. Wyjechali z Wiednia 31 maja. Dotarli do Sarajewa 18 czerwca. Zakończenie manewrów zaplanowano na 28 czerwca, w niedzielę – Franciszek Ferdynand miał w uroczysty sposób przejechać przez miasto. Jak wiemy była to zarówno dla niego, jak i jego małżonki – ostatnia przejażdżka.

...może wywołać tornado w innej części świata...

O dniu, który rozpoczął I wojnę światową, profesjonalny kierowca Leopold Lojka napisał 8-stronicowy dokument. Rodzaj pamiętnika z najstraszniejszego dnia swojego życia. Jechali właśnie przez szpaler gapiów, zbliżając się do centrum miasta, kiedy Lojka zobaczył na chodniku dwóch podejrzanych młodzieńców. Potem usłyszał wybuch. Dwóch zamachowców rzuciło granat, który zniszczył poważnie automobil jadący za arcyksięciem, ranił szesnaście osób, ale samemu następcy tronu, ani jego małżonce nie wyrządził krzywdy. Dlaczego Franciszek Ferdynand nie przerwał wizyty i postanowił jechać w odkrytym wozie dalej?

Lojka w swoim świadectwie (które przedstawił także w czasie procesu przeciwko zamachowcom z Sarajewa) wspomina, że gdy para książęca wychodziła z ratusza, hrabianka Zofia prosiła arcyksięcia, by zawrócili. Książę zastanawiał się przez chwilę, ale gdy tylko otrzymał informację, że zamachowcy zostali złapani i niebezpieczeństwo minęło, postanowił, że pojedzie do szpitala odwiedzić rannych, którzy ucierpieli przy wybuchu granatu. Lojka ruszył więc ponownie na trasę przejazdu. W pewnym momencie generał Oskar Potiorek (gubernator Bośni) nakazał kierowcy zawrócić i zmienić kierunek jazdy – chodziło o ominięcie centrum miasta i dotarcie do szpitala inną drogą. Lojka, choć miał złe przeczucia, posłuchał rozkazu. Zatrzymał się, wrzucił wsteczny i zaczął cofać...

Nagle wyskoczył ze szpaleru, który tworzyli mieszkańcy Sarajewa, jakiś młody chłopak, oparł się o oponę zapasową stojącego auta i wystrzelił dwa razy. Wszystko to było dziełem jednej chwili, czemuż nie mogłem niestety zapobiec (…)

Zniechęcony niepowodzeniem zamachu – Gavrilo Princip – członek małej organizacji nacionalistycznej Młoda Bośnia, udał się do kawiarni po kanapkę. Sądził już, że zaplanowana akcja zakończy się fiaskiem. Nagle tuż obok kawiarni zobaczył zatrzymującego się następce tronu. Dezinformowany i nieznający zapewne topografii miasta Lojka, wjechał książęcym autem przed samego Principa i jego Browning M 1910...



Efekt motyla – efekt Lojki

W anegdotycznym przedstawieniu chaosu deterministycznego trzepot skrzydeł motyla wywołuje burzę piaskową. Leopold Lojka był przekonany, że feralnego 28 czerwca 1914 spowodował coś o wiele bardziej przerażającego, niż zjawisko atmosferyczne. Wojnę, która wstrząsnęła cywilizacją. Zaczęto mówić o efekcie Lojki w kontekście wydarzeń historycznych, a prosty kierowca stanął przez moment na równi z mocarzami, kiedy po stwierdzeniu śmierci arcyksiążęcej pary, musiał listownie poinformować o zdarzeniu samego Franciszka Józefa, dzieci Franciszka Ferdynanda i cesarza niemieckiego Wilhelma II.

Od cesarza Karola I (ostatniego panującego Habsburga i ostatniego, niekoronowanego czeskiego króla) Leopold otrzymał 400.000 koron jako rekompensatę. Pieniądze zainwestował kupując hospodę w Brnie, którą prowadził do końca życia. Podobno pokazywał swoim gościom część złotego naszyjnika hrabianki Zofii i często wspominał wyprawę do Sarajewa...

Zmarł opuszczony przez rodzinę (jego małżeństwo rozpadło się, częściowo zapewne z powodu śmierci jednego z synów). Został pochowany na Centralnym Cmentarzu w Brnie, w nieoznaczonym grobie. Dopiero kilka dni temu, dokładnie w setną rocznicę zamachu w Sarajewie, z inicjatywy Brneńskiego Związku Strzeleckiego, jego zrekonstruowany grób ponownie odsłonięto...

Z Pragi

Piotrek Gawliński - przewodnik po Pradze (http://www.gawlinskipopradze.pl/), od 2008 roku w jednym z najbardziej inspirujących miejsc świata, gdzie stara się rozwijać turystykę alternatywną, także w historycznym wydaniu.
Trwa ładowanie komentarzy...